"Muzyka Meska" to 15 Piosenek, Laczacych Doswiadczenia Muzyczne
Trzech Artystow. Autorami Tekstow Sa Fisz Oraz Wojciech
Waglewski, Ktory Rowniez Skomponowal Wiekszosc Utworow. Producentem
Albumu Jest Emade. Oprocz Waglewskich Na Plycie Mozna Uslyszec
Takze Marcina Maseckiego Na Fortepianie I Pianinie Elektrycznym
Oraz Bartka (Borute) Leczyckiego Na Harmonijce Ustnej.

Wydawnictwo Promuje Singiel "Meska Muzyka". W Kompozycjach
Waglewskiego Mozna Znalezc Inspiracje Tworczoscia Toma Waitsa,
Bluesem, A Nawet Country, Widoczne Sa Rowniez Analogie Z Plyta
Marii Peszek, Przy Ktorej Pracowali Tworcy "Meskiej Muzyki".

Tracklist:

01 Dziob Pingwina 03:30
02 Wladca Kol 03:31
03 Niezmiennie 03:19
04 Majty 02:29
05 Cos Sie Odjelo 02:30
06 Zimno 04:20
07 Dwa Po Dwa 03:43
08 Niebo Bez Dziur 03:18
09 Sport 02:05
10 Meska Muzyka 03:47
11 Badminton 03:15
12 Chwile Bedzie Ciszej 03:46
13 Trafiony 03:17
14 Wakacje 05:02
15 Chromole 02:25

Total: 50:17 min.

http://www.mediafire.com/?cw2ndzjjboj

lub

· 

Może zacznę od sprawy klawiszy, ponieważ istotne jest to, czy jesteś pianistą, czy "klawiszowcem". Dla osoby zaczynającej swoje nauki od pianina sprawą najważniejszą powinna być jakość samej klawiatury. Co do realistycznej barwy, to kolejny problem, bo o ile wszelkiej maści brzmienia syntezatorowe w większości keyboardów są w miarę zadawalające, to z pianinami, a głównie fortepianami różnie bywa.
Gdybym brał pod uwagę swoje upodobania to polecałbym:
1. Klawiatura większa niż standardowe 5 oktaw, przynajmniej powyżej 6 oktaw, wtedy możesz już "wymieść" nieco więcej, mam na myśli pianino
2. Klawisze koniecznie wyważone.
3. Jeśli dobre brzmienia, to rozglądnij się za czymś w rodzaju cyfrowego fortepianu z kilkoma dodatkowymi barwami np. organowymi.
4. Zrezygnuj z instrumentu ze stacją dysków 3,5 ", a szukaj z portem USB, lub systemem uniflash (karta SB), a jeszcze lepiej jedno i drugie, usb do ładowania podkładów, styli itp, pamięć flash jako "twardy dysk". Przynajmniej taki dysk nie padnie, bo nic w nim się nie kręci.
5. Róznie oceniają grający producentów pod kątem jakości barw, ale warte rozważenia mogą być klawisze Korga, Rolanda i Yamahy.


"Męska muzyka" to 15 piosenek, łączących doświadczenia muzyczne trzech artystów. Autorami tekstów są Fisz oraz Wojciech Waglewski, który również skomponował większość utworów. Producentem albumu jest Emade. Oprócz Waglewskich na płycie można usłyszeć także Marcina Maseckiego na fortepianie i pianinie elektrycznym oraz Bartka (Borutę) Łęczyckiego na harmonijce ustnej. Wydawnictwo promuje singiel "Męska muzyka".

W kompozycjach Waglewskiego można znaleźć inspiracje twórczością Toma Waitsa, bluesem a nawet country, widoczne są również analogie z płytą Marii Peszek, przy której pracowali twórcy "Męskiej muzyki". Do wydawnictwa dodana jest też książeczka zawierająca wywiady z artystami, teksty piosenek oraz zdjęcia.


Tracklista:
1. Dziób pingwina
2. Władca kół
3. Niezmiennie
4. Majty
5. Coś się odjęło
6. Zimno
7. Dwa po dwa
8. Niebo bez dziur
9. Sport
10. Męska muzyka
11. Badminton
12. Chwilę będzie ciszej
13. Trafiony
14. Wakacje
15. Chromolę

MPEG-1 layer 3
Jakość: 320kbit
44100Hz Joint Stereo



Mam do sprzedania pianino "Legnica" (Lindbergh), model M-100A.

Dane techniczne:
- Producent - Legnicka Fabryka Fortepianów i Pianin
- rok produkcji - 1989
- powłoka - drewno (matowa)
- klawiatura - tworzywo

Instrument jest w stanie idealnym, nigdy nie był naprawiany.
Strojony kilkakrotnie. Do pianina dołączam jeszcze obrotowe regulowanej wysokości krzesło i podnóżek.
cena-3000 zł
Zapraszam do kupna!

· 

ŻYDOWSKI HIP-HOP
SoCalled Orchestra (Kanada/USA/Francja)

SoCalled to mieszkający w Monteralu muzyk, fotograf, magik i pisarz. Urodził się jako Josh Dolgin w Ottawie, wychował w Quebecu.

Jako dzieciak występował w musicalach i rysował komiksy dla The Ottawa Citizen. Nienawidził piłki nożnej. Mama przekupywała go, by brał lekcje fortepianu aż do czasu liceum, kiedy to zaczął grać na akordeonie. Pisał do gazety i występował w rozmaitych zespołach – grał salsę, gospel, rock i funk, aż odkrył system MIDI i hip-hop. Współpracował z raperami, robił bity, wchodził do studia. Ukończył Uniwersytet McGill i zrobił pięćdziesięciominutowy film animowany dla Canada Council, w międzyczasie pisząc dla Hour Magazine i koncertując. Do tej pory pojawił się na kilkunastu płytach jako pianista, wokalista, aranżer, rapper, tekściarz i producent. Sampluje w David Krakauer’s Klezmer Madness!, występuje ze Shtreiml z Montrealu, z Aleph Project z Los Angeles. Podczas Wielkich Świąt prowadzi chór Addath Israel. Występuje i nagrywa z grupą zagubionych freaków i geniuszy z całego świata między innymi z: Killah Priest, Susan Hoffman-Watts, Frankiem Londonem i Irvingiem Fieldsem.

SoCalled Orchestra wystąpi w składzie: DJ SoCalled (pianino/akordeon/sampler/wokal), Katie Moore (wokal), Susan Hoffman-Watts (trąbka/wokal), Eric Stein (gitara basowa), Allen Watsky (gitara), C-Rayz Walz (rap), Ganesh Anandan (perkusja)

a więc szykuje się mega koncert z panem C-Rayzem na majku.

Wtorek, 26.06.07
g. 19.oo
Synagoga Tempel [Miodowa 24]
bilety: 30 / 45 zeta

Jebana Komercha... Mamy posrany naród... Wystarczy być niewidomym i nawet po przeciętnym występie ludzie dostają orgazmu.
Ten mały co gra na fortepianie pewnie przejdzie,
chociaż jeśli skończyła szkołę muzyczną, to jej tu nie powinno być)

Zeby tylko ukonczyla szkole. Ona juz nawet swoja plyte wydala.
[img:92e5e06b1f]http://www.ewalewandowska.pl/grafika/banner2.jpg[/img:92e5e06b1f]
Płyta: Eyes to the Soul - Oczy Duszy

Wykonanie: Ewa Lewandowska
Akompaniament muzyczny na pianinie: prof. Małgorzata Gruszczyńska
Producent płyty: Marek Wawrzyniak

eintein dnia Sob Lis 15, 2008 23:30:50, w całości zmieniany 1 raz

Rzeczywiście - temat rzeka. Każdy producent instrumentów ma swoją szkołę i swoje sztuczki. Ja oczywiście też nie znam wszystkich - nikt nie zna.
Jeśli chodzi o utwardzanie młotków, to pianista lub stroiciel najlepiej wyczuje, co potrzeba. Ja zazwyczaj utwardzam młotki z umiarem, bo i tak w trakcie gry młotki "się zgrywają" i brzmią coraz jaskrawiej (patrz: większość przedwojennych steinwayów i bechsteinów w szkołach muzycznych - tam nie gra filc, tylko drewno!).

W instrumentach typu Legnica M-100 czy Calisia M-105 producenci "wzmacniali" filc jednowarstwowy młotków (jakość filcu kaloszowego) zanurzając całe rejestry jeszcze przed wklejeniem do mechanizmu w roztworze celuloidu w acetonie. Efekt był taki, że najwyższe rejestry przypominały barwą klawesyn lub cymbały, a nie fortepian czy pianino. Ale gdyby nie to, słyszelibyśmy pianino, jakby cały czas był włączony moderator. Tu nie może być mowy o żadnym kształtowaniu dźwięku...

Myślę, że istotniejsze niż dylemat: prasować czy zakrapiać, jest zwrócenie uwagi na kształt i stopień zużycia młotka. Młotki fabrycznie nowe są na czubku zaokrąglone, a rowki od strun płytkie. Młotki ze zbitą, płaską główką w momencie kontaktu ze struną wytłumiają od razu najwyższe alikwoty odpowiedzialne za jasność i dźwięczność barwy. Do tego dochodzi "pofałdowanie" punktu uderzenia młotka w strunę - włoski na czubku główki młotka "smyrają" strunę powodując szmer przy graniu pianissimo. Takie młotki powinno się w razie możliwości poddać profilowaniu (szarfowaniu, jak mówią niektórzy) lub wymienić na nowe.

Od dzisiaj można kupić pierwszą wspólną płytę Wojtka Waglewskiego oraz Fisza i Emade.

"Muzyka Męska" to 15 piosenek, łączących doświadczenia muzyczne trzech artystów. Autorami tekstów są Fisz oraz Wojciech Waglewski, który również skomponował większość utworów. Producentem albumu jest Emade. Oprócz Waglewskich na płycie można usłyszeć także Marcina Maseckiego na fortepianie i pianinie elektrycznym oraz Bartka (Borutę) Łęczyckiego na harmonijce ustnej.

Wydawnictwo promuje singiel "Męska muzyka". W kompozycjach Waglewskiego można znaleźć inspiracje twórczością Toma Waitsa, bluesem a nawet country, widoczne są również analogie z płytą Marii Peszek, przy której pracowali twórcy "Męskiej muzyki".
Do wydawnictwa dodana jest też książeczka zawierająca wywiady z artystami, teksty piosenek oraz zdjęcia.

Książka z płytą będzie dostępna od piątku 1 lutego w punktach sprzedaży prasy (czyli we wszystkich kioskach) w cenie 29,99 zł.

Waglewski Fisz Emade - Męska Muzyka (2008)


"Męska muzyka" to 15 piosenek, łączących doświadczenia muzyczne trzech artystów. Autorami tekstów są Fisz oraz Wojciech Waglewski, który również skomponował większość utworów. Producentem albumu jest Emade. Oprócz Waglewskich na płycie można usłyszeć także Marcina Maseckiego na fortepianie i pianinie elektrycznym oraz Bartka (Borutę) Łęczyckiego na harmonijce ustnej. Wydawnictwo promuje singiel "Męska muzyka".

W kompozycjach Waglewskiego można znaleźć inspiracje twórczością Toma Waitsa, bluesem a nawet country, widoczne są również analogie z płytą Marii Peszek, przy której pracowali twórcy "Męskiej muzyki". Do wydawnictwa dodana jest też książeczka zawierająca wywiady z artystami, teksty piosenek oraz zdjęcia.


Tracklista:
1. Dziób pingwina
2. Władca kół
3. Niezmiennie
4. Majty
5. Coś się odjęło
6. Zimno
7. Dwa po dwa
8. Niebo bez dziur
9. Sport
10. Męska muzyka
11. Badminton
12. Chwilę będzie ciszej
13. Trafiony
14. Wakacje
15. Chromolę

Download:

http://hotfile.com/dl/510...-EMPiK.rar.html

1
Ja oczywiscie kupilam album Patrycji Markowskiej, bo ja bardzo lubie.
Jej utwory maja odzwierciedlenie w moim "ja", do tego w polaczeniu z Markowskim czuc brzmienie muzyki.

Ostatnio zakochalam sie w tej piosence.
Nawet nie wiedzialam, ze gosci na liscie.
Wyslal mi ja dawny kumpel e-mailem.
stwierdzil,iz zawsze lubilam takie brzmienie i sie nie pomylil.
Zakochalam sie w tym utworze.
http://teledyski.onet.pl/...,teledyski.html

bardzo lubie takie brzmienie muzyki. W tle pianino, fortepian, syntezator.

Nowy teledysk znanego muzyka i producenta, który współpracuje z największymi gwiazdami. Timbaland przyczynił się między innymi do komercyjnego sukcesu Nelly Furtado. Nagranie pochodzi z płyty "Shock Value".

Nelly Furtado jest w moim repertuarze takze do sluchania, po ciezkim dniu.

Mam ten instrument od kilku dni. Wybrałem go z paru powodów: jestem początkującym amatorem (tak od 30 lat :-)), więc ma służyć przede wszystkim do doskonalenia gry; mieszkam w bloku, więc stare pianino robi za mebel (ze względu na stan techniczny i w trosce o sąsiadów); często pogrywam w nocy - cicho lub w słuchawkach; ma pełnowymiarową klawiaturę; można używać na jakimś stole czy blacie zamiast statywu; łączność z komputerem umożliwia zabawę w komponowanie itp.; cena do 3000 zł; sporo różnorodnych efektów i funkcji keyboardu. Co do klawiatury, to producent określił ją jako "88 standardowych klawiszy typu Graded Hammer (A-1–C7) z dynamiką klawiatury". Ponieważ jest taka sama, jak w DGX-620 - mogłem wcześniej wypróbować ją w sklepie. I chyba to, czy komuś podpasuje pod palcami, jest dużo bardziej miarodajne niż dość skrajne opinie o niej, z jakimi się zetknąłem. Generalnie spełnia moje oczekiwania, podobnie zresztą jak brzmienie fortepianu, szczególnie w odsłuchu słuchawkowym. Jak dla mnie, za tą cenę - całkiem kreatywny sprzęt (oczywiście made in China...) i ułatwiający naukę (funkcja edukacyjna), i umożliwiający korzystanie z rozmaitych brzmień i efektów. Wygląda na to, że prędko się nie znudzi. Ciekaw jestem opinii innych użytkowników o tym instrumencie.
Pozdrawiam, J.

Pozwole sobie zarzucić jeden cytat

"Roland od dłuższego czasu jest jedynym producentem, który ma w ofercie przystępne cenowo, klasyczne konstrukcje typu stage piano. Bo choć każdy producent „klawiszy” produkuje „przenośne” pianina cyfrowe, to nie są to pełnoprawne piana sceniczne..."

cytat z www.e-muzyk.pl :)

Ale ani S900 ani Pa 800 nie ma 88 klawiszy, klawiatury w nich są dosyć neiwygodne dla pianistów.

Szanowny kolego wrobldob. Troszeczkę mi się wydaje, że chciałbyś złapać wszystkie srogi za ogon, a tak się niestety nie da Gdyby istniał instrument spełniający Twoje wymagania to niebo i ziemię bym poruszył żeby go mieć, a coś takiego nie istnieje.

Pierwsza sprawa to pieniądze. Jak coś ma dobrze grać to musi kosztować i tyle. Dobry fortepian kosztuje setki tysięcy zł

Druga sprawa. Nie można oczekiwać rewelacyjnych brzmień skrzypiec od czegoś co z założenia ma być pianinem. Tak samo akompaniamenty (style). Albo coś jest pianinem albo jest keyboardem albo syntezatorem, bo jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Zresztą z tego co wiem w DGX są brzmienia Cool, Sweet i Live, więc jeśli one Cię nie zadowalają to ja nie wiem co Cię zadowoli, chyba tylko Super Articulation a to jest dopiero w S900...
Przesłuchałeś w ogóle konkurencję pod względem smyczków? Być może jak przesłuchasz to wtedy okaże się, że tym mniejszym złem jest właśnie DGX

Spójrzmy na Twoje wymagania. Aftertouch w tym przedziale cenowym jest raczej rarytasem, pedały sostenuto i soft też nie każdy z wymienionych modeli ma. Dużo stage pian nie ma wbudowanych głośników. Z czegoś bez wątpienia musisz zrezygnować.

Generalnie uważa się, że Yamaha ma świetne próbki pianin. Lepsze ma chyba tylko Kurzweil, ale czy sp2x to nie wiem...

Mieszkasz w Warszawie. W Arkadii jest sklep muzyczny MX Music. Polecam się tam wybrać. Mają tam duży wybór, 3/4 klawiszy to pianina akustyczne i cyfrowe. Jeśli nie znajdziesz tam tego czego szukasz to przynajmniej będziesz i tak miał lepsze rozeznanie co który producent oferuje, jakie klawiatury, jakie próbki itd.

P.S. Niestety obsługa klienta w tym sklepie nie należy do wzorcowych, więc uzbrój się w cierpliwość albo ubierz się jak biznesman

Artysta: Vir2l Vision

Imię: Wojciech
Nazwisko: Szymański
Miasto: Stargard Szczeciński
Wiek: 20
Pseudonim artystyczny: Vir2l Vision (aka Olympus Mons)
Gatunek: Trance, Electronica

Vir2l Vision (aka Olympus Mons) to Wojciech Szymański - urodził się 24.06.1989 r. Mieszka i uczy się w Stargardzie Szczecińskim. Przygodę z muzyką rozpoczął w wieku 6 lat kiedy to w domu pojawił się pierwszy instrument „Keyboard”. Nie odstępował go na krok. Wygrywał zasłyszane melodie i próbował tworzyć własne króciutkie kawałki. Wtedy to okazało się, że ma słuch. Pomyślnie zdał egzaminy do Państwowej Szkoły Muzycznej w klasie fortepianu. W tym czasie jego zainteresowania muzyczne zaczęły się krystalizować w kierunku muzyki elektronicznej. Wsłuchiwał się w nią godzinami. Jednocześnie pobierał lekcje gry na profesionalnych organach elektronicznych i pianinie. Trwa to zresztą do dziś. Niezmiernie miło mu było bowiem i jest nadal od czasu do czasu oderwać się od myszki komputerowej i na pianinie czy organach po prostu pograć sobie z nut czy poimprowizować. Instrumenty te pomagają mu również w tym co robi obecnie.

Kiedy rynkiem na dobre zawładnęła muzyka elektroniczna od razu wiedział, że to jest to. Na chwilę obecną gustuje i praktykuje w uplifting trance. Jego utwory mają charakterystyczną nastrojowość i klimat.

W 2008 roku Wojciech stworzył wraz z Moniką Sową (aka Lakshmi) ambient’owo/chillout’owy projekt o nazwie „Soporific”. Duet ma już na swoim koncie kilka solidnych i dopracowanych utworów jednak z myślą o albumie nie decydują się ich publikować. Gromadzą materiał i jak sami mówią „wszystko w swoim czasie”.
Są to mimo młodego wieku artyści dojrzali z wieloletnim doświadczeniem w tej dziedzinie, jednak nie zamierzają spocząć na laurach. Cały czas dokształcają się w tym co ich pasjonuje.

Po sukcesie utworu „Entry To Heaven”, który zaostrzył jego apetyt stwierdził, że musi przykręcić śrubę. Jest to dopiero "wierzchołek góry lodowej" i wie, że musi stanąć na wysokości zadania.

vir2lvision.com
myspace.com/vir2lvisionworld
mindcontrollers.mp3.wp.pl

Zapraszam!

Instrumenty których firm uważacie za najlepsze? Na jakich Wam się najlepiej gra, których brzmienie najbardziej lubicie?


... najlepiej by było, gdyby te nowe miały taką jakość i trwałość jak te produkowane przed wojną a jednocześnie były "nowe" ... Nowy instrument to zawsze nowy, zatem w przypadku używanych zastanawia mnie to jaka jest trwałość takich pianin po gruntownej i dokładnej renowacji - tzn. czy za 2 - 5 lat nie będą tracić stroju mimo nastrojenia, czy mimo dobrej renowacji nie wyskoczą jakieś niespodzianki, które będą wymagały dodatkowych kosztów, czy klawiatura się "nie rozjedzie" itp.


Kiedyś (chyba w 1992 roku) widziałem taką ulotkę reklamową firmy Boesendorfer. Hasło reklamowe brzmiało mniej więcej tak: zrób doskonałą inwestycję i kup fortepian, którym cieszyć się będą także Twoje wnuki.

Po latach życie samo dopisało puentę: zacna manufaktura Boesendorfer, mistrz produkcji wspaniałych fortepianów zostaje sprzedany geniuszowi przeciętnej masowej produkcji - koncernowi Yamaha. Badziewna masówka wypiera z rynku klejnoty. Problem nie dotyczy tylko fortepianów. To samo jest na rynku komputerów (PC vs Apple); samochodów, elektronarzędzi, kosmetyków, mieszkań, pieniędzy itd.

Obserwując instrumenty serwisowane przeze mnie przez długie lata widzę ich stopniowe zużywanie się. Niestety, pod ręką mocnego pianisty nawet najlepsze przedwojenne instrumenty "rozłażą się" szczególnie szybko. Zazwyczaj jednak czas zużywania pianina jest tak długi, że kupując nowy instrument możesz za swojego życia nie potrzebować go remontować. Wszystko zależy od intensywności używania, klimatu w miejscu przechowywania itd.

Inna rzecz, że producent każdego nowego instrumentu zaleca dla utrzymania fabrycznych standardów dokonywanie podstawowej korekty mechanizmu 3-5 lat po zakupie instrumentu. Ja taką podstawową regulację wykonuję standardowo przy okazji strojenia instrumentu (szczególnie pianina), bo po prostu nie lubię dotyku zapadającej się, miękkiej klawiatury.

Wiem że Calisia to producent fortepianów i pianin ale czy sponsorowała kiedykolwiek zespół z Kalisza to nie wiem


Rip Date........... : Feb-04-2008
Street Date........ : Feb-01-2008
Artist............. : Waglewski & Fisz & Emade
Album.............. : Meska Muzyka
Label.............. : n/a
Genre.............. : Hip-Hop
Website............ : http://fisz.pl
Source............. : CDDA
Grabber............ : EAC
Encoder............ : LAME 3.97 Final
Quality............ : VBRkbps / 44,1kHz / Joint-Stereo
Tracks............. : 15
Size............... : 69,1 MB

Tracklist:

01 Dziob Pingwina 03:30
02 Wladca Kol 03:31
03 Niezmiennie 03:19
04 Majty 02:29
05 Cos Sie Odjelo 02:30
06 Zimno 04:20
07 Dwa Po Dwa 03:43
08 Niebo Bez Dziur 03:18
09 Sport 02:05
10 Meska Muzyka 03:47
11 Badminton 03:15
12 Chwile Bedzie Ciszej 03:46
13 Trafiony 03:17
14 Wakacje 05:02
15 Chromole 02:25

Total: 50:17 min.

Notes:

"Muzyka Meska" to 15 Piosenek, Laczacych Doswiadczenia Muzyczne
Trzech Artystow. Autorami Tekstow Sa Fisz Oraz Wojciech
Waglewski, Ktory Rowniez Skomponowal Wiekszosc Utworow. Producentem
Albumu Jest Emade. Oprocz Waglewskich Na Plycie Mozna Uslyszec
Takze Marcina Maseckiego Na Fortepianie I Pianinie Elektrycznym
Oraz Bartka (Borute) Leczyckiego Na Harmonijce Ustnej.

Wydawnictwo Promuje Singiel "Meska Muzyka". W Kompozycjach
Waglewskiego Mozna Znalezc Inspiracje Tworczoscia Toma Waitsa,
Bluesem, A Nawet Country, Widoczne Sa Rowniez Analogie Z Plyta
Marii Peszek, Przy Ktorej Pracowali Tworcy "Meskiej Muzyki".

PS. Plyty Nie Sluchalem

http://rapidshare.com/files/89167257/Waglewski_and_Fisz_and_Emade-Meska_Muzyka-PL-2008-RMP.rar

aftertouch to tyle co efekt ktory dziala tak ze natezenie dzwieku wzrasta wraz z sila nacisku na klawisz. czyli mocniej klepniesz mocniej zagrasz w skrocie :)

wazona, polwazona - to okresla wykonanie klawiszy ktore aby dokladniej symulowac prace klawiatury pianina/fortepianu sa ciezsze, co pozwala na dynamiczniejsze granie. typowym przykladem klawiatury niewazonej sa wszystkie (prawie...) kalwiatury syntezatrowe ktore po prostu sprawiaja wrazenie pustych w srodku, lekkich, plastikowych. takim klawiszem ciezej uzyskac dynamiczne efekty typu forte, czy piano.. itp. a wlasciwie wogole sie nie da...

ASIO to zestaw sterownikow do kart muzycznych ktore usprawianiaja ich prace. w twoim przypadku to priorytet bo klawiatura midi i wysoka latencja to jak opony traktora w samochodzie osobowym. moze i da sie jakos jezdzic, ale komfort porownywalny,.. generalnie razem z kontrolerem uzyskasz co najwyzej oprogramowanie sprzetowe ktore umozliwia latwiejsze ustawienie klawiatury i jej funkcji w poszcegolnych programach typu Ableton LIve / Sonar itp. ale to w zadnym raze nie powinno byc wytyczna bo koniec koncow i tak ustawiasz jak ci pasuje a nie jak producent mysli ze fajnie dziala.

co do modeli - zapraszam na gogle, poszukaj na stronie zzsound, albo wpisz po prostu nazwe modelu ktorym jestes zainteresowany i dopisz "review", na pewno znajdziesz recenzje. dobrze jest pojsc do sklepu ze sprzetem audio i poprobowac paluchy zeby byla pewnosc ze dobrze lezy i fajnie sie gra.

a ja sam jako osobiscie byly pianista polecam bardzo aftertouch, bez tego to tak jak na nienastrojonym pianinie. popewnym czasie zabraknie jak bedziesz chcial mocniej przycisnac klawisz a tu lipa, a potem musialbys manualnie zmieniac paseczki wysokosci kazdej wgranej nutki, koszmar.
lepiej poczekac i dodac aftertouch. nawet jesli mialoby byc mniej pokretel i swakow, lepiej wiecej klawiszy bo wieksza swoboda a nie oszukujmy sie, z 20 suwakow i 100 pokretel naraz to i orkiestra nie skorzysta jednoczesnie :)

a poza tym witamy na forum :)

Natchnięta innym wątkiem pianinowym , pełnym zarzutów wobec "dwóch złych muzykantek", pozwolę sobie odświeżyć ten wątek. A że artykuł wspomniany troszkę wyżej zniknął już ze strony Akademii, to poczytajcie sobie tutaj historię o gdańskim pianinie koleżanki Seestrasse opisanym przez Parker.

Instrumenty muzyczne to obok przedmiotów codziennego użytku najczęściej spotykany rodzaj oryginalnych, gdańskich, przedwojennych pamiątek, na jakie można jeszcze natknąć się w zwyczajnych domach. Gdańszczanie zawsze byli wielkimi miłośnikami sztuki, i chociaż mecenatem obejmowali zazwyczaj budowniczych i malarzy, również muzykę obdarzali szacunkiem. Spotykali się na prywatnych domowych koncertach i do dobrego tonu należało posiadanie instrumentu, na którym zwłaszcza dorastające panienki mogły doskonalić swoje umiejętności muzyczne.
Po epokach klawesynu i fortepianu, w drugiej połowie XIX wieku wielką popularność zdobyło pianino, dzięki swojej stosunkowo niskiej cenie oraz niewielkim rozmiarom. Fakt ten wykorzystali również Gdańszczanie i szybko pojawiły się w Mieście fabryki i składy oferujące pianina produkcji rodzimej lub sprowadzane z innych, zwłaszcza niemieckich fabryk.

Jednym z najpopularniejszych gdańskich producentów był Carl Herman Weykopf. Po praktyce odbytej w berlińskiej fabryce Voigt & Sohn, założył wraz synem Louisem przy Podwalu Staromiejskim zakład produkujący pianina i fortepiany. W 1870 roku firma przeniosła swoją siedzibę na ulicę Piwną i rozszerzyła działalność o przedstawicielstwo handlowe firm Bechstein, Steinway, Kaps, Roenisch, Rosenkranz i Gebauhr.
Do roku 1899 prowadził ją Louis Weykopf, a o kondycji przedsiębiorstwa może świadczyć liczba zatrudnionych w nim osób – w latach 1897-98 fabryka zatrudniała 14 pracowników.
Po śmierci Louisa zarząd nad firmą przejęła jego żona Anna. W latach 1908-1912 stopniowo zmniejszała się liczba produkowanych pianin, firma zajęła się m.in. przedstawicielstwem wytwórni Augusta Foerstera z siedzibą w Saksonii i w końcu została zamknięta w 1914 roku z powodu śmierci ostatniego właściciela.
Sam warsztat przejął inny fortepianmistrz i organmistrz gdański, Otto Heinrichsdorff, który po latach spędzonych na nauce i pracy u Carla G. J. Schurichta, w 1890 roku przejął po nim interes. Postawił na rozwój firmy, w 1897 zbudował nową fabrykę pianin w Oruni, przy dzisiejszej ul. Sandomierskiej (dawnej Neuer Weg) pod numerem 15, prowadził skład instrumentów przy Żabim Kruku (dawnej Poggenpfuhl), a oprócz produkcji instrumentów zajmował się remontami i przebudowami największych gdańskich organów. Heinrichsdorff zmarł w 1941 roku i nie wiadomo, jakie były dalsze losy jego fabryki, choć nietrudno to sobie wyobrazić.

I właśnie jedno z pianin sygnowanych nazwą „C. WEYKOPF, DANZIG” przetrwało zawieruchy dziejowe, pobyt „pod strzechą” i kilka przeprowadzek, aby trafić wreszcie w ręce kogoś, kto zwrócił uwagę nie tylko na jego wygląd i brzmienie, ale również wartość instrumentu jako reliktu dawnego Gdańska – jednego z profesorów Akademii Rzygaczy. Trudno dokładnie ocenić jego wiek, ale numer seryjny wybity na płycie – 5753 – sugeruje (zakładając oczywiście, że płyta nie pochodzi z innego instrumentu), iż prawdopodobnie zostało wyprodukowane w końcowej fazie istnienia fabryki. Szacuje się bowiem, że fabryka Weykopfa w okresie 64 lat swojego istnienia wypuściła w świat około 5500 instrumentów.

Pozostaje życzyć, aby służyło obecnemu właścicielowi jak najdłużej i pozostawało w tak dobrej kondycji, jaką prezentuje obecnie.

© Joanna Siegel 2006


Ilustracje były trochę wcześniej,

TUTAJ

Login: Alyson Gellar
Imiona: Alyson Vanessa
Nazwisko: Gellar
Ksywki: Aly, Smiley
Pochodzenie: Półkrwi
Imiona rodziców: Natalie Stoner, Frankie Gellar
Rodzeństwo: "przyszywana" siostra Ashley (rok młodsza od Alyson)

MAJĄTEK
- 10 galeonów, kluczyk do rodzinnej skrytki w banku Gringotta
- śnieżno biała kotka Kicia
- akcesoria dla kotów (kojec, karma, posłanie, zabawki itp)
- ulubione błękitne orle pióro i pozłacane samopiszące
- pamiętnik, zdjęcie z przyjaciółką z San Francisco oraz album z pocztówkami z różnymi sławnymi osobistościami na nich
- iPod, nuty na fortepian z ulubionymi piosenkami Aly, notes z tekstami piosenek

W SZKOLE
Ulubione przedmioty: OPCM, Quidditch, ONMS, Transmutacja
Szkolne marzenie: otrzymać odznakę prefekta
Wybrany dom: Gryffindor

DZIECIŃSTWO
Alyson urodziła się w San Francisco. Od malutkiego była niezwykle radosnym dzieckiem. Nigdy nie miała problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, była bardzo towarzyska. Jednak bardzo trudno zapracować na jej zaufanie, przez pewien incydent w późnym dzieciństwie. Po prostu Aly miała bardzo dobrą przyjaciółkę, na której bardzo się zawiodła, i przez to trudno zostać jej bliską osobą. Po niej zdobyła jeszcze tylko jedną, z którą od serca przyjaźni się do dziś. Jednak Alyson jest bardzo wrażliwa i uczuciowa, przez co bardzo łatwo potrafi się zakochać. Gdy zaczęła wykazywać duże zdolności magiczne, jej ojciec, który jest czarodziejem, postanowił wysłać swoją córkę do Hogwartu. Matka, która z pochodzenia jest mugolem, z początku się wahała, choć na szczęście po pewnym czasie zastanowień wyraziła zgodę na naukę córki w szkole magii.

CHARAKTER
Aly jest niezwykle inteligentna, bystra i pomysłowa. Jest śmiała, zazwyczaj nie ma problemów z nowymi wyzwaniami i podchodzi do nich z rozwagą. Zawsze przykłada się do nauki, bo uważa, że bez ważnej wiedzy niczego nie osiągnie. Gdy coś sobie postanowi, zawsze dąży do wyznaczonego celu. Można uważać, że jest sztywniaczką, ale to tylko pozory, bo w Alyson chowa się naprawdę towarzyska, dowcipna, przyjacielska i uczuciowa osoba. Trudno jej czasami publicznie wydobyć tą odsłonę charakteru, ale w zaufanym towarzystwie ujawnia tylko ją. Aly jest bardzo utalentowana muzycznie. Bez ulubionej muzyki nigdzie się nie rusza, więc w kieszeni zawsze nosi swojego iPoda. Świetnie gra na pianinie i ma niesamowity głos. Od zawsze marzy o zostaniu w przyszłości producentem muzycznym wyłaniającym nowe talenty.

WYGLĄD
Aly jest blondwłosą, szczupłą dziewczyną o brązowych oczach. Jest odpowiedniego wzrostu, waży tyle, ile powinna. Ubiera się we własnym stylu. Kocha błękitny i fioletowy kolor. Lubi nosić też ubrania w zielonej barwie.

WAŻNE DATY
Urodziny: 15 stycznia
Imieniny: 6 listopada

Tiara Przydziału - Brittany Calrks
- umiejętności: utalentowana muzycznie, marzy zostać producentem
- cechy: towarzyska, dowcipna, uczuciowa, wrażliwa
- inne: atrakcyjna z wyglądu

Twój dom: Gryffindor!

Aktualny skład zespołu:
:

Amy Lee - Wokal
John LeCompt - Gitara - poprzednio - Ben Moody
Rocky Gray - Perkusja - poprzednio - David Hodges
Will Boyd - Bas
Terry Balsamo - Gitara

Mimo że nazwa zespołu sugerować może coś nietrwałego, wydaje się, że muzyka Evanescence zostanie z nami na dłużej. "Fallen" - pierwsza płyta pochodzącego z Little Rock zespołu nagrana dla wytwórni Wind-up Records to bardzo emocjonalne, eteryczne dzieło, któremu przewodzi anielski wokal Amy Lee. "Jesteśmy zespołem rockowym" - mówi 20-letnia wokalistka. "Ale w naszym wykonaniu jest to rock dramatyczny, epicki."

Założyciele zespołu - Lee i gitarzysta / autor piosenek Ben Moody - znają się jeszcze z wczesnego dzieciństwa. "Spotkaliśmy się na wakacyjnym obozie" - wspomina Moody. "Później w liceum usłyszałem jak Amy gra na fortepianie i śpiewa "I'd Do Antyhing For Love" Meat Loafa, więc zaproponowałem jej wspólne granie w zespole". Od tego czasu pozostali w swoim muzycznym związku wyjątkowo lojalni. "Mamy dokładnie identyczną wizję muzyki, jaką powinniśmy grać. Kiedy przychodzi do pisania piosenek, zgadzamy się co do każdej nuty".

Evanescence zaczął kształtować się w Little Rock już na początku lat 90. Jak łatwo się domyśleć, zespół niezbyt bardzo odnajdował się w popularnych wówczas nurtach muzycznych: "Rządził tam albo death-metal, albo muzyka dla old-boyów". "Nie pamiętam też, żeby w chociaż jednym z tamtejszych zespołów śpiewała kobieta" - dodaje Lee.

Zainspirowana twórczością takich artystów jak Bjork, Danny Elfman czy Tori Amos, grupa zaczęła wydawać pierwsze EP-ki z własnym materiałem. Mimo tego, że nie grali jeszcze na żywo, zespół Evanescence zaczął zdobywać sobie coraz większą popularność.

"Wiele rzeczy wydarzyło się zupełnie przez przypadek - drugi utwór jaki nagraliśmy było ponad 7-minutowym numerem "Understanding" utrzymanym w stylu goth-rock. Z zupełnie niezrozumiałych dla nas powodów, radia zaczęły grać go bardzo często i wkrótce zrobił się z tego niemały przebój. Byliśmy popularni, choć nikt tak naprawdę nie wiedział kim jesteśmy, ani gdzie nas szukać. A to dlatego, że nie stać nas było na wynajęcie zespołu, który zagrałby z nami koncert!"

Album "Fallen" powstał w Los Angeles pod okiem producenta Dave Fortmana (BOYSETSFIRE, Superjoint Ritual) i w niezwykły sposób połączył w sobie piękno i ciężką muzykę. Najlepszym przykładem jest tu pierwszy singiel "Bring Me To Life", łączący w sobie brzmienie ostrych gitar, ale i pianina. Z gościnnym udziałem Paula McCoya z formacji 12 Stones utwór ten trafił także do filmu "Daredevil" i na pochodzącą z niego ścieżkę dźwiękową. "Bring Me To Life" opowiada o odkrywaniu w sobie czegoś lub kogoś, kogo istnienia nigdy nie podejrzewaliśmy" - mówi Moody. "W mgnienia oku dostrzegasz, że świat jest nie tylko tym, co widać z swojego bezpiecznego schronienia". Równie wymowne są wibrujący "Tourniquet" czy niesamowity "Haunted", ze swoim jednostajnym beatem i chwytliwą melodią (podkreśloną chóralnymi aranżacjami autorstwa Amy). O tej ostatniej Moody mówi: "Ona jest chyba najbardziej 'nasza'. Najbliżej pokazuje brzmienie, jakie staramy się osiągnąć".

Od strony tekstów, Evanescence penetrują mroczne, introspekcyjne tematy miłości, desperacji i rozpaczy. Ale grupa od razu zaznacza, że jej twórczość ma wymową optymistyczną. "Celem naszym, i celem tej płyty, jest pokazanie ludziom, że nie są osamotnieni w radzeniu sobie z bólem czy innymi przykrościami. Jesteśmy z nimi."

W wersji koncertowej Evanescence działa jako kwartet - z udziałem Johna LeCompta (gitara) i Rocky Graya (perkusja). "W czwórkę łatwiej nam odtworzyć bogate brzmienie płyty" - mówi Moody.

Ben: "Jesteśmy szczerzy w tym, co robimy. Dzisiejszej muzyce bardzo często brakuje autentyczności. A nam zależy nie na sprzedaży jakiejś szalonej ilości płyt. Chcemy po prostu przekazać innym to, co mają do powiedzenia nasze serca".

Linkin Park kalifornijski zespół pochodzący z Los Angeles grający crossover. W skład zespołu wchodzą:
Brad Delson (gitara) – założyciel
Mike Shinoda (wokal, mc, keyboard, gitara, grafika, DJ, fortepian) – założyciel
Chester Bennington (wokal),
Rob Bourdon (perkusja, fortepian)
Joseph Hahn (DJ, pianino, reżyseria, scenarzysta, grafika).
Dave "Phoenix" Farrell (bass, skrzypce, wiolonczela, gitara)

Pierwotnie Linkin Park miał nosić nazwę Xero. Mniej więcej w czasie, gdy Chester Bennington odszedł od Grey Daze (obecnie Waterface) i dołączył do LP, odszedł ze składu Mark Wakefield (wokalista), nazwę zespołu zmieniono na Hybrid Theory. idea tej nazwy polegała na zaznaczeniu tego, że kalifornijczycy grają nietypową muzykę – hybrydę metalu, elektroniki, rapu, itd. Nazwa jednak okazała się zastrzeżona już przez inny zespół i chciano uniknąć problemów prawnych, w związku z czym zrezygnowano z niej (choć nie do końca, biorąc pod uwagę, że tak nazwali pierwszy album). Następnie rozważano różne inne nazwy dla zespołu m.in.:'Clear' (ich ulubiona), 'Probing Lagers', 'Platinum Lotus Foundation', 'Ten PM Stocker' (od ulicy Stocker Street, gdzie mieszkał Mike i gdzie członkowie zespołu mieli próby. Jednak ściany mieszkania były bardzo cienkie i o godz. 10 wieczorem sąsiedzi zaczynali protestować). W końcu zdecydowali się na Linkin Park (wziętą od Parku Lincolna w Santa Monica, gdzie mieszkał Chester).

LP w swoim już ostatecznym do dnia dzisiejszego składzie nagrał Hybrid Theory EP, jednak płyta nie została wydana oficjalnie, nagrano jedynie 1000 kopii. Można było ją dostać w późniejszym okresie jedynie przez Linkin Park Underground. Pierwszym nagranym kawałkiem była piosenka And One. Zespół wydał też płytę Hybrid Theory Demos, zawierającą dema piosenek z Hybrid Theory EP oraz Hybrid Theory.

Zespół oficjalnie zadebiutował w 2000 płytą Hybrid Theory. Phoenix nie udzielał się na tej płycie, choć napisał do niej parę tekstów, zastąpił go wtedy Kyle Christer, który już na żadnej innej płycie się nie udzielał. Wiadomo, tylko że Phoenix w tym czasie studiował i nie miał czasu na grę. Producentem płyty był wówczas Don Gilmore, jednak ze względu na to, że grali cięższą muzykę niż on dotychczas wydawał i obawiali się, że niewiele może z dalszej współpracy wyniknąć, zawarli kontrakt z wytwórnią Warner Bros Records. Zawarte na Hybrid Theory piosenki zostały w wersji zremiksowanej umieszczone później (latem 2002 r.) na płycie Reanimation, co zostało uznane przez krytykę za typowy przykład "odcinania kuponów". Ich następna płyta – Meteora wydana 24 marca 2003 r. – mimo że zawierała zaledwie 36 minut materiału, została przyjęta ciepło przez fanów, jak i krytyków. Zadebiutowała ona aż w 14 krajach na pierwszych miejscach, a te kraje to: USA, Wielka Brytania, Słowenia, Japonia, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Chile, Australia, Indonezja, Irlandia, Tajwan, Norwegia i Szwajcaria. Wydany przez nich album koncertowy w listopad 2003 – Live in Texas – mający przełamać stereotyp tej grupy jako mistrzów studia a amatorów sceny, nie jest jednoznacznie oceniany. Jedni zarzucają mu brak oryginalnych interpretacji, nieciekawe dialogi z publicznością i "komercyjność". Inni (głównie fani zespołu) zwracają uwagę na jego żywiołowość i "power".

29 listopada 2004 roku zespół wraz z Jay-Z stworzył album mash-up Collision Course, stworzonym dzięki brytyjskiemu programowi Mash-up, który chcąc zacierać granice wśród różnych gatunków muzycznych remiksuje utwory bardzo różnych wykonawców. Jay-Z, zapytany o to z kim chce w programie współpracować, odpowiedział Linkin Park. I tym sposobem powstał utwór Numb/Encore, zarówno Linkin Park jak i Jay-Z byli nim tak zafascynowani, że postanowili go wydać. Początkowo miał wyjść tylko singel Numb/Encore, jednak współpraca poszła na tyle dobrze, że wydali w końcu całą płytę EP. Jay-Z do dzisiaj jest przyjacielem zespołu (np. został później producentem płyty Mike'a Shinody The Rising Tied).

13 Czerwca 2007 zespół wystąpi w Chorzowie razem z grupą Pearl Jam.

Tekst pobrany z portalu http://pl.wikipedia.org/wiki/


Ekskluzywne zakupy filharmoników
Monika Rosmanowska
2008-10-28, ostatnia aktualizacja 2008-10-28 20:31

Fortepian Steinway&Sons, czyli rolls-royce wśród fortepianów, ma od wtorku Filharmonia Świętokrzyska. W sumie dostała instrumenty za ponad milion złotych!


Fot. Jarosław Kubalski / AG
więcej zdjęć
Wyprodukowany w fabryce w Hamburgu fortepian w Niemczech wybierali dyrektor FŚ Jacek Rogala, pianista Hubert Rutkowski oraz stroiciel Michał Bazaliński. - Cały dzień dyskutowaliśmy, który wybrać. W końcu to inwestycja na wiele lat. Najstarszy instrument w filharmonii ma pół wieku i wciąż jest używany - zwraca uwagę Rogala.

Produkcja takiego fortepianu trwa rok, pracuje przy tym mnóstwo osób, każda odpowiedzialna jest za inny element. Już po wyborze instrument sprawdziło kilkanaście działających w fabryce komisji. Fortepian kosztował 411 tys. zł. Filharmonicy czekają teraz na techników firmy, która go dostarczyła. Sprawdzą jego stan po transporcie. Fortepian potrzebuje też około roku, by się rozegrać. - Niemniej mamy nadzieję, że już 7 listopada koncert Chopina zagra na nim pianista Piotr Paleczny - zapowiada Rogala.

Filharmonia stała się też właścicielem kotłów za 264 tys. zł oraz dzwonów rurowych za blisko 56 tys. zł wyprodukowanych przez najbardziej znanego na świecie producenta instrumentów perkusyjnych, niemiecką firmę Kolberg Percussion. - To niebywały instrument stwarzający różne możliwości. Do tej pory, gdy rejestrowaliśmy na płycie utwór Wojciecha Kilara, nagrywaliśmy dźwięk po dźwięku i następnie montowaliśmy je. Na tych kotłach można zagrać symfonię - zapewnia dyrektor Filharmonii.

Kieleccy muzycy mają też pianino za 20 tys. zł, obój d'amore za prawie 26 tys. zł, specyficzną odmianę tego instrumentu, na którym gra się muzykę barokową czy np. "Bolero" Ravela, a także podesty dla chóru i orkiestry za 234 tys. zł. Kupione z myślą o nowej siedzibie podesty na razie zainstalowano w sali prób. Na dużej scenie będą się pojawiać przy okazji wykonywania utworów oratoryjnych z udziałem chórów.

- Przez ostatnich kilka lat udało się kupić filharmonii sporo instrumentów. Pamiętam, jak dyrektor cieszył się z harfy. Jeśli ona była mercedesem, to w przypadku fortepianu niewątpliwie mamy do czynienia z rolls-royce'em - cieszył się Jacek Kowalczyk, dyrektor Departamentu Promocji, Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki urzędu marszałkowskiego.

Instrumenty udało się kupić dzięki wsparciu ministra kultury i samorządu województwa.

źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,5859693,Ekskluzywne_zakupy_filharmonikow.html

fortepian, malo znanej marki niemieckiej, po generalnym remoncie 4 lata temu (niestety dosc kiepsko wykonanym) przestal mi odpowiadac ze wzgledu glownie na nierownosc dynamiczna i barwowa poszczegolnych dzwiekow. Czy istnieje szansa aby "wyrownac klawiature" regulacja lub inna metoda? jaka? i czy taka inwestycja w stary niezbyt dobry fortepian sie oplaca.


Według mnie, wcale nie jest powiedziane, że jak fortepian jest nieznanej marki, to należy go spisywać na straty. Nie podałaś jak się nazywa producent, ale przypuszczam, że chodzi o niemiecki fortepian z okresu międzywojennego. Okres ten był zwany "złotym okresem fortepianu" (Klavier - to po niemiecku i pianino i fortepian), a Niemcy doprowadzili do perfekcji to rzemiosło. Dzisiejsze pianina europejskie oraz chińskie i japońskie starają się być małymi kopiami tych z lat 20-30. Natomiast niedoścignionym wzorem pozostaje do dzisiaj Steinway (Hamburg), Bluethner, Boesendorfer, Fazioli, Steingraeber & Soehne, C. Bechstein serii Professional (nie mylić z produktami Bechstein Academy, czy Bohemia C. Bechstein), August Foerster, Grotrian Steinweg, Sauter.
To jest szczyt klasyfikacji fortepianów (grupa 1A i 1B) wg legendarnego "Mister'a Piano" - Larry'ego Fine'a. 7 z 9 producentów najlepszych fortepianów na świecie wywodzi się do dnia dzisiejszego z Niemiec.

Taka tradycja trwa więc już od prawie stu lat i rozlewa się równomiernie na pozostałych, mniejszych manufakturzystów. Najsilniejsze ośrodki produkcji dobrych instrumentów w Niemczech tego okresu, to: Berlin, Leipzig, Eisenberg, Liegnitz (dzisiaj polska Legnica), na zachodzie Stuttgart i Zagłębie Ruhry. Oczywiście instrument ten (szczególnie pianina) były tak popularne jak dzisiaj DVD, więc mikro-montownie znajdowały się w każdej nieco większej miejscowości (nawet w Bielsku-Białej skąd pochodzę była "fabryka" Victora Bittnera, która wypuściła ok. 30 egzemplarzy).

Wracając do renowacji fortepianu. Nie wiem co zostało zrobione, ale napiszę co powinno zostać bezwzględnie dokonane, aby remont nazywał się generalnym. Na pewno powinny zostać wymienione młotki (lub filc młotków). Nie szlifowane, tylko wymienione na nowe. Powinno się wymieniać całe komplety młotków wraz z trzonkami, ale z reguly inwestorzy kroją budżet, więc wymienia się tylko kluczowe elementy:osie trzonków (jak się ich nie wymieni, to młotki kołyszą się na boki i dodatkowo stukają), wałeczki (rolki) pod trzonkami młotków (stare z reguły nie mają idealnie okrągłego kształtu tylko formę starego kapcia i uniemożliwiają precyzyjną regulację).
Inne elementy mechanizmu wymienia się w miarę potrzeby i stopnia zużycia. W klawiaturze na pewno powinno się wymienić zużyte wyklejki gniazd sztyftów prowadzących i ewentualnie zniszczone przez mole filce ramiaka klawiaturowego (poduszki pod klawiszami z przodu i z tyłu).
Jeśli chodzi o regulację, to jest to sprawa kluczowa. Jeżeli wymienione zostały istotne elementy mechanizmu i klawiatury - dobry fachowiec nie powinien mieć z tym problemu. Instrument powinien dać się wyregulować, żeby chodził jak nowy. Inną sprawą jest jego wcześniejsza historia, w jakich warunkach był przechowywany. Jeśli stał np. w wilgotnej szopie, to już chyba na zawsze drewno figurek mechanizmu i klawiatury zostało zdestabilizowane i będzie podatne na niewielkie nawet zmiany wilgotności, w konsekwencji regulacja może okazać się nietrwała.
Piszesz, że fortepian jest nierówny intonacyjnie. A czy była w nim przeprowadzana intonacja? Producenci nowych instrumentów zalecają zlecanie takowej co 3-4 lata. A czy w fortepianie zostały wymienione struny? Użytkownicy nowych, najdroższych fortepianów zlecają wymianę strun i młotków co ok. 20-25 lat. Być może będzie trzeba się nad tym zastanowić. Z pewnością dobry stroiciel określi, czy wina w różnicach intonacyjnych leży po stronie młotków czy strun. A może jeszcze gdzie indziej...

Czy taka inwestycja się opłaca?
Oczywiście najlepiej jest grać na fortepianie nowym i możliwie długim. Jest to inwestycja od ok. 40 tys. wzwyż.
Przy zrobieniu ponownie całego remontu mechanizmu i klawiatury oraz z wymianą strun cały zabieg powinien kosztować ok. 5500-7000 zł
Może wystarczy tylko mechanizm prawidłowo wyregulować i młotki zintonować, to wtedy będzie dużo mniejszy wydatek.
Sztuka nie lubi kompromisów, a początkowe "oszczędności" mszczą się przez bardzo długi okres i zabierają nam satysfakcję...

co Pan myśli o fortepianach KAWAI albo YAMAHY które pochodzą z Japonii? Czy sądzi Pan że są tylko namiastką takich firm jak C. BECHSTEIN albo BLUTHNER czy też Petrofa? A co z polską Calisią na allegro do kupienia jest model koncertowy 222cm siedmioletni za 45000PLN


Zacznijmy od tego, że aby porównać instrumenty musimy je uszeregować w odpowiednie klasy i segmenty. Od lat wykonuje to Larry Fine, a w ostatnim czasie jego potomkowie (spadkobiercy?). Ten ranking zwany Piano Book jest rocznikiem, klasyfikującym producentów pianin i fortepianów na takiej samej zasadzie, jak Pascal szereguje hotele i restauracje. To jest bardzo pomocne narzędzie. Jego skrót znajduje się tutaj:

http://www.bolpianos.nl/assets/nieuws/the%20piano%20book%20larry%20fine.pdf

Jak obserwuję ten ranking, to cyfra grupy (1-4) wskazuje na cenę, natomiast litera w każdej grupie charakteryzuje jakość. Nieraz bywa, że zakupienie instrumentu z grupy np. 2C jest mniej korzystne (stosunek jakości do ceny) niż 3A. Dużo zależy jeszcze od preferencji pianistów, ale spróbuję podzielić się własnymi spostrzeżeniami.

Jeśli chodzi o instrumenty Made in Japan, to absolutnie musi to być co najmniej 160 cm długości. No i nie serie najtańsze (Kawai GM, GE; Yamaha GB, GC - produkowane w Indonezji). Jeśli chodzi o moje preferencje wśród nowych japończyków, to Yamaha serii C oraz S; Kawai serii RX od rozmiaru RX-2.
Z kolei wśród używanych japończyków na uwagę zasługują: Yamaha serii G oraz C; Kawai serii KG, GS).
Wśród wad japońskich fortepianów należy przede wszystkim zaznaczyć źle zużywające się młotki. Da się tę wadę usunąć poprzez intonację. Jest z tym trochę zabiegu i niektórzy pianiście próbują "zaoszczędzić". Ja już intonowałem Yamahę kilkuletnią i było warto.
Niektórym korektorom i pianistom nie odpowiadają plastikowe dźwignie w mechanizmach Kawai. Trudno być tutaj obiektywnym, ale rzeczywiście stuletnie dźwignie fortepianowe zdają świetnie egzamin, a 50-cio letnie z np. polipropylenu (Made in England) łamią się tak, że niczym nie da się ich skleić (są śliskie, tłuste) i wymienia się je na drewno. Kawai wprowadzał tworzywa stopniowo i dopiero od lat 80-tych, więc trudno się wypowiedzieć co będzie w przyszłości. Podobno nowy rodzaj matriału "Millenium III" jest mieszanką włókna węglowego i żywicy i powinno być niezniszczalne.

Jeżeli chodzi o instrumenty producentów europejskich, to praktycznie wszyscy montują do fortepianów młotki Abel lub Renner - są po prostu najlepsze i zużywają się również w sposób, do jakiego pianiści są od lat przyzwyczajeni. Oczywiście, intonację należy wykonywać, ale stosunkowo rzadziej, niż ma to miejsce w przypadku instrumentów Made in Japan, oraz chińskich wyposażonych w japoński filc.

Natomiast trudno porównać tutaj Yamahę i Bechsteina. Wielokrotnie próbowałem instrumenty C. Bechstein (najwyższa półka - seria professional). Są na tyle rewelacyjne, że ich cena na poziomie zbliżonym do Steinwaya jast w pełni uzasadniona. Nie wiem, dlaczego polskie uczelnie z dystansem podchodzą do tej marki. Być może to jest kwetia lobbingu na rzecz innych konkurentów. Faktem jest, że Yamaha jest najpotężniejszym producentem instrumentów w ogóle na świecie i ich pozycja wynika najpewniej ze stosunku jakości do ceny oraz pracowitości i ambicji Japończyków, aby stworzyć rewelacyjny, dostępny dla każdego fortepian. Dużo jednak zależy od serwisu posprzedażowego, a ta zdaje się trochę kuleć, bo nowe Yamahy sprzedaje się w sklepach ogólnomuzycznych, gdzie ograniczone jest zaangażowanie stroicieli.

Jeśli chodzi o Calisię siedmioletnią, to należy zadać pytanie sprzedającemu: dlaczego sprzedaje fortepian? Cena nie jest wygórowana, ale fortepian należy bezwzględnie sprawdzić pod względem techniczno-muzycznym. Fortepiany w Calisii wykonywane były ręcznie od początku do końca, w bardzo małych seriach (w szczytowym okresie produkcji było to ok. 50 szt/rok), więc kupujący nie miał zbyt dużego wyboru. A egzemplarze potrafiły być bardzo różne; od wybitnych dzieł, po zwykłe paździerze. Zresztą ten problem nie omija największych i najpotężniejszych. Dlatego ja zawsze ogrywam każdy instrument, który kupuję do dalszego odsprzedania i wybieram ten, który ma największy potencjał.

Kalisz: po 130 latach likwidowana jest znana fabryka
(PAP, pb/20.09.2007, godz. 13:37)
Założona w 1878 r. Fabryka Fortepianów i Pianin Calisia w Kaliszu najprawdopodobniej przestanie istnieć; decyzję o likwidacji tej zasłużonej dla polskiej kultury firmy podjęło zgromadzenie wspólników - poinformował w czwartek b. prezes zarządu spółki, obecny jej likwidator, Tadeusz Sobczak.

Po likwidacji podobnej firmy w Legnicy, Calisia była jedynym w kraju polskim producentem fortepianów i pianin. W dobrych czasach sprzedawała około 400 sztuk tych instrumentów rocznie. Spółka współpracowała z kontrahentami m.in. w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Włoszech, Finlandii, Holandii, Rosji i USA.

Od kilku lat kaliska firma przeżywała trudności finansowe i ponosiła trudne do odrobienia straty. Sobczak odmówił podania obecnej kwoty zadłużenia. Ujawnił jedynie, że w stosunku do kapitału zakładowego jest ono bardzo duże. Jak poinformował, obecnie w firmie trwa postępowanie likwidacyjne i dopiero po jego zakończeniu będzie można powiedzieć, czy Calisia będzie mogła istnieć w jakiejś innej formie.

Według likwidatora, rynek fortepianów i pianin należy dziś do bardzo trudnych. "Rynek krajowy praktycznie zamarł, dominują instrumenty z Chin i Tajwanu, gdzie produkcja jest o wiele tańsza niż w Polsce" - zauważył. Jak zaznaczył Sobczak, do upadku firmy przyczynił się także brak pierwszeństwa w sprzedaży instrumentów szkołom muzycznym i instytucjom kultury.

Szkoły kupują bowiem często instrumenty nie najlepszej jakości w firmach z Dalekiego Wschodu, konkurencyjnych cenowo wobec wyrobów Calisii. Na zakup instrumentów otrzymują pieniądze z ministerstwa. Tymczasem - według Sobczaka - w pierwszej kolejności powinien być kupowany wyrób krajowy. "Calisia od lat starała się w ministerstwie, aby szkoły respektowały tę zasadę, ale nie otrzymała takiej pomocy" - podkreślił.

Głównym udziałowcem Calisii jest warszawska Unitra (70 proc.), gmina Kalisz posiada 27 proc. udziałów w tej spółce, a pozostałe należą do drobnych właścicieli.

Według wiceprezydenta Kalisza, Daniela Sztandery, do upadku zakładu przyczyniło się też złe zarządzanie kierownictwa spółki. "Miasto w żaden sposób nie może prowadzić działalności gospodarczej i dotować takich firm" - powiedział wiceprezydent. Kierownictwo Unitry odmawia informacji w sprawie sytuacji Calisii.

Calisia była jednym z pierwszych w kraju przedsiębiorstw, które w 1998 r. przekształciło się w spółkę z o.o. w drodze konwersji wierzytelności na udziały.

Kaliską spółkę utworzył w 1878 r. Arnold Fibiger. Firma przyjęła wówczas nazwę "Arnold Fibiger Fabryka Fortepianów i Pianin w Kaliszu spółka jawna". Z krótką przerwą w okresie wojny, spółka produkowała przez cały czas swojego istnienia pianina i fortepiany.

Calisia należała do elitarnego, nielicznego już na świecie grona producentów budujących instrumenty wyłącznie tradycyjną metodą ręczną. Słynęła także z renowacji zabytkowych pianin i fortepianów, przysyłanych tutaj ze wszystkich kontynentów.

Za swoje wyroby spółka była nagradzana na międzynarodowych wystawach, m.in. w Nowym Jorku, Londynie i Paryżu. Wielkie uznanie dla produkowanych w Kaliszu instrumentów wyrażali m.in. Artur Rubinstein, Witold Małcużyński, Jan Ekier, Halina Czerny-Stefańska i Krystian Zimermann.

"Upadek tej zasłużonej firmy jest wielką stratą. Taki jest, niestety, rynek" - powiedział Sztandera.

Info z portalu Onet.pl.

Tomek dnia Czw, 20.09.2007, 20:16, w całości zmieniany 1 raz

Niestety z przyczyn losowych, duet Central Translation nie zagra w Lędzinach. W zamian wystąpią dj,e z Berlina:

Wolffi (FriedlichFeiern) Berlin
Stumpe (Tresor New Faces) Berlin
---> http://www.friedlichfeiern.com

Przepraszamy za zmiany i mamy nadzieję, że mimo to zobaczymy się w sobotę 24 czerwca.

24 czerwca zapraszamy na drugą odsłonę imprezy Breath Stereo w pubie Kamea. Tym razem udało nam się zaprosić gości z Niemiec. Zagra m.in Julito z Monachium oraz dje z Berlina: Norbert Honkisch i duet Central Translation, który zaprezentuje swojego live acta.

Norbert Honkisch / substanz.art / Berlin
Central Translation / symbiostic.de / Berlin - LIVE ACT
Julito / No Team / Monachium
Jacob Larsen vs. Dallas / MniaM Collektive / Mysłowice
Tomash WBPM / Combat Corps / Bielsko-Biała
Krzaqu / Crack Cherry / Katowice
Simon Jim / No team / Libiąż
Tomsia / Negaton_Crew / Lędziny
DFX / Max3House / Bielsko-Biała
Daniel La Crua / Max3House / Bielsko-Biała
WRGS / Negaton_Crew / Lędziny
UNSINN / No Team / Tychy
+Cornelius Wolf - Niemcy
Kamea
Lędziny, ul.Hołdunowska 18

start: 21:00
end: ???
wlot: 8 zł.

info:
http://www.negaton.republika.pl
http://www.honkisch.de
http://simonjim.xon.pl
http://www.central-translation.de


NORBERT HONKISH – SUBSTANZ.art - BERLIN

Norbert ma 25 lat, jest dj'em na co dzień mieszkającym w Niemczech. Jednak ze względu na swoje polskie korzenie stara się, gdy tylko pozwala mu na to czas, odwiedzać nasz kraj i wskakiwać za decki.
Już od dziecka przejawiał duże zainteresowanie muzyka, a przyczynił się do tego z całą pewnością fakt, że jego cała rodzina od pokoleń była mocno związana ze światem muzyki. Począwszy od pradziadka, posiadającego własna fabrykę pianin, poprzez znanego na całym świecie dziadka - stroiciela fortepianów w Steinway & Sons, aż po mamę, która jest nauczycielką muzyki.
W wieku 6 lat zaczął grać na pianinie, a w wieku 7 lat rozpoczął naukę w muzycznej szkole podstawowej. Pierwszy kontakt Norberta z gramofonami nastąpił gdy miał 14 lat i próbował swoich sił w hip-hopie. Okazało się jednak, że nie było to jego powołaniem i dopiero kontakt z muzyką elektroniczną dał mu, i nadal daje, pełną satysfakcję oraz poczucie artystycznego spełnienia.
Jego marzenie, by móc zaprezentować przed publicznością swoją głęboką fascynację elektronicznymi dźwiękami spełniały się już wielokrotnie, a jego występy za deckami spotykają się ciągle z entuzjastycznym przyjęciem klubowiczów. Jednak Norbertowi nie wystarcza granie tylko z cudzych płyt - pracuje również nad własnymi utworami, na które - miejmy nadzieję - nie każe nam zbyt długo czekać.
Jego sety pełne są pozytywnej energii i wzbudzają zainteresowanie publiczności. Świetna technika mixowania pozwala mu wywołać niemały zachwyt wśród publiki, a tym samym rozkręcić każdą imprezę. Poza tym, nietrudno zauważyć, że Norbert za deckami nie ogranicza się tylko do samego grania - on, po prostu, bawi się razem ze swoją publicznością, a to tylko potęguje doznania tańczących na parkiecie.
W jego setach nie brakuje charakteru, rosnącego napięcia, ani wyrazistej barwy dźwięku - czynników - które pozwalają stworzyć perfekcyjny set. Za najlepszego producenta, a zarazem dj'a uważa Franka Biazzi'ego.

Central Translation – Symbiostic.de – BERLIN

Central Translation tworzą Jazz i Caecilian.

Jazz: pochodzi z Berlina, tam się wychowały i rozpoczynał swoją przygodę z muzyką. Od najmłodszych lat interesowała go muzyka elektroniczna. Swoje pierwsze doświadczenia zdobywał w takich sławnych klubach jak np. TRESOR. Początkowo zaczynał od house jednak z biegiem czasu zaczął eksperymentować z różnymi stylami. Od 2001 roku z Caecilian i tworzy duet Central Translation.

Caecilian: jego rodzinne miasto to Frankfurt. Już w dzieciństwie był bardzo muzykalnym. Próbował swych sił na różnych instrumentach (gitara elektryczna, perkusja, fortepian).
W wieku 15 lat rozpoczął tworzyć swoje pierwsze produkcje na domowym komputerze.
Swoją przygodę z muzyką elektroniczną rozpoczął od drum’n bass, by po roku zmienić styl na techno. Styl oraz klimat prezentowany w frankfurckim klubie Omen był dla niego dużą inspiracją. Po paru latach jednak stwierdził, że Frankfurt przestał mu stwarzać możliwości dalszego rozwoju i w 2001 roku przeniósł się do Berlina.

Live act’y tworzone przez ten berliński duet łączą wiele muzycznych motywów z mocnymi energetycznymi technicznymi dźwiękami. Każdy swój live sety traktują jako unikatowy. Ich zdaniem, live sety sa po to, aby nie tylko "oklepane" kawalki były prezentowane w klubie. Cenia również granie z płyt, lecz brakuje im w tym możliwości bezpośredniego ingerowania w muzykę. Live acty umożliwiają im wykorzystanie wszystkich swoich pomysłów i umiejętności.

Jako, że lubię początkowe i środkowe lata TD wziąłem sie za pewien tekst z magazynu Sound On Sound ( http://www.soundonsound.c...rinedream2.html )
Czasem może niefortunnie coś przełożyłem, za co z góry przepraszam. Jest tu sporo informacji o kulisach powstawania albumów i innych historiach w zespole. Myślę, że poczytać warto. Dla starych wyjadaczy rewelacji tu pewnie nie będzie

Wydane ostatnio "Tangents 1973-1983" Tangerine Dream to kroniki 10-ciu siewnych lat
niemieckiej grupy, które spędziła pod opieką Virgin. Mark Prendergast skonkludował
historię bandu i spogląda na efekt jaki mieli na rozwój nowoczesnej technologi muzycznej.

Przez lata 70-te Tangerine Dream przetarło szlak dla muzyki elektronicznej z pasmem hitowych albumów, które przyniosły im światowe uznanie. Pierwsza część tego opisu, opowiada jak klasyczny skład Tangerine Dream założyciela Edgar'a Froese, Christopher'a Franke i Peter'a Baumann'a stworzył kunsztowne słynne albumy jak Phaedra, Stratosfear i Rubycon używając rodzącej się, niepewnej elektronicznej technologii. Po dwóch rozległych trasach w USA w 1977r. napięcia pomiędzy Edgarem Froese i Peterem Baumannem stały się nie do zniesienia i Baumann zrezygnował z grdy w zespole poświęcając się solowej karierze, jesienią tegoż roku.

Opuszczenie zespołu przez Baumanna miało poważne reperkusje dla Tangerine Dream. Edgar Froese i Chris Franke powołali w starym Berlinie kumpli Steve'a Jolliffe'a (flecistę) i
Klaus'a Krieger'a (perkusistę) aby nagrać w 1978r. album Cyclone. Ale nowi ludzie i nowe instrumenty - syntezator gitarowy Rolanda i perkusja multi-trigger nie ustrzegły albumu od kiepskiego brzmienia. Jolliffe nawet zaśpiewał, po raz pierwszy na albumie Tangerine Dream pojawił się wokal. Nie przypadkowo żaden kawałek z Cyclone nie pojawił się na Tangents. Jolliffe został porzucony i trio Froese, Franke i Krieger nagrali Force Majeure w studiu Hansay w Berlinie. Jego realizacja udowodniła, że Tangerine Dream wracało do formy. Apokaliptyczny "Thru Metamorphic Rocks" nawet dzisiaj nadal brzmi futurystycznie.

Christoph Franke przypomina sobie "To była nowa faza, bardziej strukturalna. Muzyka była bardziej heroiczna, trochę jak art-rock. Dostaliśmy więcej instrumentów a nasz wielki modularny Moog był wewnątrz bardziej ustabilizowany - nadeszły nowe oscylatory i nowe obwiednie. Ale mellotrony i Mini Moogi nadal mieliśmy".

Tangerine Dream w 1980r. stało się pierwszą zachodnią grupą rockową po wschodniej cęści berlińskiego muru (udokumentowane na albumie live Pergamon wydanym w 1986r.). Bardziej ważne niż miejsce koncertu, był fakt zaznaczenia debiutu Johannes'a Schmoelling'a. jako członka Tangerine Dream. Edgar Froese był pod jego wielkim wrażeniem, gdy spotkał go w berlińskim teatrze - w wieku 29 lat Schmoeling był już inżynierem dźwięku, ze stopniem w elektronice, przygotowaniem w pianinie i muzyce organowej, a szczególnie zainteresowanym w muzycznym kolażu. Froese wspomina "Johannes miał znakomitą koncentrację i mógł pracować przez długie okresy czasu".

Schmoelling ma swoje wspomnienia, gdy przyłączał sie do grupy. "Wydawało mi się, że jest to idealna grupa do pracy, jako że mogłem być kompozytorem, wykonawcą i inżynierem dźwięku w jednej osobie. Zanim przyłączyłem się, muzyka Tangerine Dream była zasadniczo zbudowana na sekwencerowych pętlach, mniej lub bardziej na jednym klawiszu, z niewieloma zmianami harmoni i długimi improwizowanymi sesjami. Kiedy dołączyłem do grupy, próbowaliśmy mieszanki bardziej strukturalnych elementów z bardziej jazzowymi akordami, wkomponowanymi melodiami i pewnymi syntezatorowymi solówkami bliższymi rocka. Chcieliśmy bardziej dynamicznego dźwięku."

Chris Franke "Johannes nie był muzykiem za bardzo grającym na syntezatorach, więc nauczyłem go bardzo dużo na Mini Moog'u i innym sprzęcie. Był bardzo dobry jeżeli chodzi o stronę techniczną, co pomogło nam podczas nagrywania. Był również bardzo dobrym pianistą, lepszym niż Peter [Baumann], więc spodobało się nam jego jego zorientowanie na klawiaturę i pod pewnymi względami muzyka stała się bardziej profesjonalna, znacznie bardziej niż ta oparta na chwytaniu hipnotycznych i przestrzennych uczuć. A więc pod pewnymi względami stała się bardziej konwencjonalna a w innych trochę bardziej zaawansowana".

Technologicznie grupa pozostała na wyznaczonym kierunku rozwoju tnącego ostrza muzyki przez wymianę informacji z przemysłem elektronicznym, gdy pojawiały się nowe wynalazki. Pod koniec lat 70-ch, Chris Franke nawiązał kontakty z Oberheim'em i Sequential Circuits, amerykańskimi dystrybutorami Roland'a. Udał się także do Japonii aby pomóc zaprojektować Jupiter'a 8. Jego kontakty z wytwórcami sprzętu umożliwiły mu zostanie beta testerem dla Waveframe i innych firm. Na Tangram'ie z 1980r. (pierwszy studyjny album tria Froese, Franke i Schmoelling), ciepła gładkość nowych instrumentów zmieszała się płynnie ze starszymi sekwencerowymi i gitarowymi elementami. Według Franke "dostaliśmy syntezatory Oberheim i wróciliśmy z powrotem do używania Clavinet'u aby uzyskać brzmienia strunowe, wyższe nadtony i bardziej agresywne kolory. W naszych wcześniejszych czasach większośc syntezatorów nie była polifoniczna i musieliśmy różnić monofoniczne linie. Ale w l. 80-ch rozpoczęła się epoka syntezatorów polifonicznych i widać to w Tangramie.

THIEF I STUDIO POLYGON

Następny album Tangerine Dream, Thief nagrany w 1980r. uczynił grupę sawną jako twórców filmowych ścieżek dźwiękowych. Album zwrócił także uwagę na rosnącą finansową niezależność zespołu oraz to, że mogli pracować teraz w dużo lepszych warunkach, w studiu według ich projektu wartym 1,5 mln. dolarów - studiu Polygon Chris'a Franke [zob. http://img.photobucket.co...202/sultan2.jpg ; Jac]. To było to samo studio, w którym nagrali wcześniej Sorcerer, jednak studio zostało przebudowane i zmodernizowane. Chris Franke wyjaśnia "Podczas tworzenia Stratosfear mieliśmy studio warte 80 tyś. marek i tylko Hansa Studio było bardziej kosztowne. W końcu zdaliśmy sobie sprawę, że całe te pieniądze, które zarabiamy powinny pójść na sprzęt. Pod koniec l. 70-ch znaleźliśmy tą starą salę balową, która początkowo był salą kinową, potem dyskoteką i magazynem. Wynająłem ją, naprawiałem przez lata, dostałem pożyczki z banku i kupiłem te wszystkie 24 ścieżkowe urządzenia i miksery. Thief był nagrywany analogowo i wykorzystaliśmy wtedy nowy syntezator ARPa, który miał fajne brzmienie ze względu na modulatory ring - bardzo bogate struktury nadtonowe.

Franke uzasadnia mówiąc, że Thief był pełen sekwencji, których kierunki pamięta do dzisiaj. Wielki komputer GDS został sprowadzony z Music Technology Incorporated aby pomóc w synchronizacji audio i wideo. Edgar Froese pamięta, jak łatwo pracowało się z wszechstronnym reżyserem Michel'em Mann'em. "Był bardzo profesjonalnie przygotowany i wiedział dokładnie czego chce". Po trzytygodniowej pracy nad muzyką do filmu Michael przybył z LA do Berlina aby zorganizować końcowy mix wszystkich instrumentów. W międzyczasie film został znacznie przycięty a to oznaczało, że niektóre z naszych punktów akcentujących film nie były właściwe. Więc polecieliśmy do LA na dwa tygodnie i zrobiliśmy kilka dalszych zmian. Akcja Thief miał miejsce w normalnych okolicznościach w jakich osadzone były dreszczowce, jednak nikt wcześniej nie słyszał sekwencerowej muzyki elektronicznej w tego rodzaju filmach hollywoodzkich.

Faktycznie film Mann'a, w którym główne role grali James Caan i Tuesday Weld krytyka uznała za duży sukces. Amerykańska prasa zwariowała na punkcie ścieżki dźwiękowej i
zwróciła uwagę na to jaki niemieckie trio odniosło sukces w tworzeniu muzyki elektronicznej brzmiącej organicznie i pełnej adrenaliny. Nie było zaskoczeniem, że album był obecny trzy tygodnie na liście Billboard, po wypuszczeniu w marcu 1981r.

Edgar Froese nadal twierdzi do dzisiaj, że utalentowany Mann "był reżyserem, który naprawdę pomógł nam na naszej drodze".

SAMPLINGOWY PRZEŁOM

Przez następne dwa lata TD weszło w łagodniejszą, chociaż nadal płodną fazę, robiąc trasy po świecie i grając na dużych festiwalach w Berlinie. W marcu 1982r. ujrzeliśmy White Eagle, który zaznaczył początek kolejnego technologicznego przełomu dla bandu, cyfrowego samplingu. Edgar wspomina "Podczas produkcji White Eagle, mogliśmy wykorzystać instrument, który właśnie co został wyprodukowany, i którego wynalazce dobrze znaliśmy. To był PPG Wave 2.0, zastąpiony później przez Waveterm, jeden z pierwszych profesjonalnych samplerów. Graficzne przedstawienie części formy fali pozwoliło nam stworzyć zypełnie nowe struktury muzyczne. To była bardzo złożona i kosztowna procedura ale dla naszych wyobrażeń o charakterze przygody ta nowinka nadeszła we właściwym momencie."

Gdy band nieustannie był w trasie na Dalekim Wschodzie, Australii, Johannes Schmoelling zaczął wyraźniej zaznaczać swoją obecność w grze na żywo. Jest to słyszalne w Logos Live, wydanym na początku 1983r. Ten album pokazuje Schmoelling'a od strony drobiazgowego kunsztu, jako mistrza melodii, faktury i niuansu. Jego fascynacja urywanych samplowanych rytmów także wpłynęła na album Hyperborea, wydanym pod koniec 1983r. Klasyczny grecki symbolizm tego albumu przypomina debiut zespołu w Virgin 10 lat wcześniej i był to ostatni studyjny album dla tej wytwórni. Dziesięć lat później Schmoelling jest nadal bardzo zadowolony z Hyperborea, ze względu na jego elektroniczną sytrę i egzotyczny północno-afrykański flet i brzmienie tabla. "Tak jak Logos Live, Hyperborea powstała na fali nowej generacji cyfrowych syntezatorów i technologii samplingu. Mogliśmy zachowywać dźwięki, używać mnóstwo samplowanych dźwięków perkusji. Wynaleźliśmy także nowe struktury rytmiczne przez użycie specjalnej techniki arpegiatorowej." Edgar także ma szczęśliwe wspomnienia "W "No Man's Land" użyliśmy po raz pierwszy komputer Waveterm jako cyfrowy sekwencer. Rezultat okazał się prawdziwą niespodzianką, zwłaszcza w kategoriach strojenia i edycji".

Ale Chris ma inne wspomnienia z tego okresu. " Czułem, że od White Eagle do Hyperborea, wszyscy byliśmy w jakiejś fazie, w której muzyka stała się gładka i również trochę bardziej nudząca. To stało się monotonne, ponieważ nie mieliśmy więcej uderzenia, zadzioru czy głodu. Byliśmy bardziej ustatkowani i to jest absolutną prawdą, że muzycy tracą trochę zadzioru gdy stają sie ustatkowani."

"W kategoriach wyposażenia w sprzęt, zaangażowaliśmy się w syntezatory polifoniczne. Co parę miesięcy było coś nowego, nowy Korg, nowy Roland, a ARP wypadł z biznesu. Byliśmy otoczeni klawiaturami, nasze studio stało się magazynem klawiatur [zob. http://smg.photobucket.co...nch=imgAnch427; Jac] . Wypożyczyliśmy Synclavier'a, którego uważałem za bardzo interesujący. Miałem wtedy zakupiony drogi komputer audio, lecz wtedy zamierzałem kupić Synclavier'a. Ale w ostatniej chwili zdałem sobie sprawę, że mogłem mieć dwa Waveframe'y za pół ceny, a więc wziąłem je, ponieważ zawsze potrzebowaliśmy zapasowy model - zawsze brakowało nam czasu i nie mogliśmy poprostu zależeć od jednego. Kupiłem dwa Waveterm'y Synclavier'a po prostu wypożyczaliśmy. Waveframe'y były świetne na scenie i w pracach studyjnych.

Z końcem 1983r. TD wykonało klasyczny koncert w Warszawie, a album wzięty z tego wydarzenia, Poland (wydany nie w Virgin ale już w Jive), odkrywa jak daleko niemieckie trio wówczas było. Hipnotyczny beat i elektroniczne rytmy na tej płycie brzmią bardzo podobnie do dzisiejszej muzyki niemieckiego guru techno Pete Namlook'a. Pomimo rozpoczęcia związku z wytwórnią Jive dla wydania albumu Poland, Hyperborea nie była ostanim nagraniem TD wydanym przez Virgin. W 1983r. grupa miała zasadniczy wkład w ścieżkę dźwiękową do filmu Risky Business z Tom'em Cruise'm. Dostrzegane w niej są elementy zarówno Force Majeure jak i Exit, a niewielki utwór znany jako "Love On A Real Train" zawierał monotonne elementy bliskie minimalizmowi Steve Reich. Nadal, dla całej jego świetności, tworzenie ścieżki do Risky Business nie było wolne od problemów (zobacz poniżej oddzielny panel "Soundtrack Problems"; przyp.-Jac).

SEN TRWA NADAL

Zestaw Tangents, składający się z dwóch części, jest skoncentrowany na okresie 1973-1983. Dwie kolejne ścieżki dźwiękowe Firestarter i Flashpoint zostały wydane przez Virgin i MCA w 1984r. i pochodzą z tego samego okresu Froese-Franke-Schmoelling. Urywki z obu płyt są obecne w tym zestawie. Krótko po 1985r. Schmoelling opuścił TD aby skoncentrować się na własnym studiu Riet w Berlinie. To tu pięciopak CD zestawu Tangent został poddany cyfrowemu masteringowi. Jego następca, komputerowy geniusz Paul Haslinger, odegrał znaczącą rolę w znakomitym Underwater Sunlight z 1986r. wydanym w Jive Electro. Szczegóły okresu Haslinger'a w TD są zebrane z wywiadu z nim w grudniowym wydaniu Sound On Sound z 1990r. W 1988r. Christoph Franke opuścił TD (zobacz poniżej oddzielny panel "Falling Off The Cutting Egde"; przyp.-Jac) i różni muzycy przewinęli się przez różne stopnie w grupie po jego odejściu. W 1990r. Jerome Froese dołączył do grupy ojca i także pomógł wyjść, ponownie wydanym i ponownie nagranym aspektom Tangents.

Edgar Froese planuje drugi zestaw, który skoncentruje się na wczesnych dniach TD, jak również i na późniejszych. Obecnie Tangents jest ważną dokumentacją nieustannego rozwoju i wzrostu zespołu.

Edgar Froese, który dla wielu jest ucieleśnieniem Tangerine Dream, ma swoje ostatnie słowa "Jeżeli posłuchasz wszystkich albumów TD chronologicznie, masz praktycznie całą historię syntezatorów, sekwencerów, samplerów, z brzmieniami analogowymi i nowoczesnymi brzmieniami analogowymi i cyfrowymi. W rzeczywistości nasza muzyka jest pamiętnikiem historii instrumentów muzycznych lat 70., 80. i 90."

PROBLEMY ZE ŚCIEŻKĄ DŹWIĘKOWĄ DO RISKY BUSINESS

Edgar Froese "Kiedy John Avent i Paul Brickman [producent i reżyser filmu] przybyli do Berlina aby wysłuchać skończonej ścieżki dźwiękowej, byliśmy zdruzgotani gdy usłyszeliśmy, że nic z tego co zrobiliśmy im nie odpowiadało. Powiedzieli, że spodziewali się czegoś zupełnie innego. To co oznajmili, może być prawdziwym bólem, zwłaszcza gdy pracowałeś nad tym dzień i noc przez trzy tygodnie. Ale jako profesjonalista powinieneś przełknąć to rozczarowanie i natychmiast dowiedzieć się gdzie są pomyłki i nieporozumienia. Próbowaliśmy to zrobić w ciągu pięciu dni, bez powodzenia. Nic nie mogło zadowolić producenta i reżysera. Stopniowo zaczeliśmy być zmęczeni i raczej poirytowani na całą filmową branżę. Nawet porzuciliśmy próby znalezienia jakiegokolwiek rozwiązania, a pozostały tylko dwa dni do ich powrotu do LA. Usiedliśmy zrezygnowani przed naszymi instrumentami całkowicie pozbawieni motywacji, wyłączyliśmy monitory, które pokazywały segmenty filmu i zaczęliśmy improwizować rytmiczne patterny i pętle bez początku i bez końca. Brickman został nagle zelektryfikowany i twierdził, że to była właśnie dokładnie taka atmosfera, jakiej wymagał film. Po tych słowach, w ciągu dwóch dni i dwóch nocy nagraliśmy cały podkład, a taśma-master wylądowała o 7 rano w holu przeznaczonym dla samolotu, którym odlatywał reżyser. Risky Business był trzecim amerykańskim filmem, który odniósł największy sukces w 1983r. Nie ma absolutnie żadnych zasad, które rządzą światem biznesu i muzyki".

Christoph Franke "Muzyka do tego filmu jest przykładem zbyt wielu szefów w kuchni. Po zrobieniu wszystkiego z wykorzystaniem Fender Rhodes i smyczków (nie wiem, może instr. symulujących strunowe) przypadkowo natykaliśmy się na takie minimalne rzeczy [zostawiłem jak w oryginale - Jac] jak Steve Reich czy Philip Glass. To była nowa droga szkicowania romantycznego tematu, za który nadal jesteśmy chwaleni. Nowe sekwencery MC8 Rolanda, które były wówczas nowe, były w centrum tej pracy, jako że dużo więcej naszych linii melodycznych mogła zostać zaprogramowana. Sami zbudowaliśmy nasze własne sekwencery. Początkowo sekwencery dawały sobie radę z 6-ma, 10-ma nutami. Nagle mieliśmy sekwencery mogące sobie radzić z 64-ma nutami, co oznaczało, że nasza muzyka miała dużo więcej struktury."

UPADEK WYZNACZONEGO KIERUNKU ROZWOJU TNĄCEGO OSTRZA

Chris Franke opuścił TD w 1988r. Jak mówi dużo zostało napisane na ten temat [na przykład zobacz wywiad z CF z maja 1994r w Sound On Sound], ale utrzymuje jasność swoich powodów do dzisiaj. "Czułem, że potrzebowałem twórczej przerwy, ponieważ myślałem, że zaczynamy się powtarzać. Wylądowaliśmy z tak dużą ilością sprzętu, który wzieliśmy do różnych prac, aby za niego zapłacić, że staliśmy się przepracowani, robiąc zbyt wiele rzeczy w tym samym czasie. Nie mieliśmy czasu na eksplorację naszych umysłów w poszukiwaniu świeżych pomysłów i eksplorację naszych znakomitych nowych komputerowych instrumentów, które mieliśmy do naszej dyspozycji. Dzieciaki mające więcej czasu od nas ale mniej doświadczeni, zaczeli produkować lepsze brzmienie, i wtedy poczułem, że nasza jakość spadała. To było bardzo niedobre uczucie dla grupy, która zawsze chciała być na obranym kierunku rozwoju tnącej krawędzi muzyki."

"Edgar i ja nadal rozmawiamy co trzy, sześć miesięcy i omawialiśmy ten zestaw, jednak mój plan pisania muzyki filmowej nie pozwolił mi na bezpośrednie wzięcie udziału w jego
przygotowaniu. Myślę, że wykonał on bardzo dobrą pracę nad tą muzyką, a broszurka z nutami jest najbardziej pouczająca. Jestem bardzo zadowolony, że wszystko to zostało wypuszczone".

TANGERINE DREAM - INNOWATORZY

Zarówno Edgar jak i Christoph mają stanowcze zdanie jeżeli chodzi o wpływ jaki TD miało na ewolucje sprzętu elektronicznego na przestrzeni lat. Edgar "Nasz wkład, z całą skromnością, jest z pewnością wielki. Dlaczego ? W pierwszych 12-13 latach produkcji albumów, prawie nie używaliśmy brzmień, które były powszechne lub łatwo dostępne. Prawie wszystko było robione na zamówienie. Ponad 80% naszych wpływów poszło bezpośrednio lub pośrednio na poszukiwania brzmień i rozwój nowych instrumentów. To naturalnie zmieniło słuchowe nawyki naszych kolegów w innych krajach, tak jak zmieniło generalnie świadomość naszych słuchaczy. Mieliśmy bibliotekę ponad 2400 stworzonych przez nas brzmień. Nazywaliśmy te brzmienia "stosami hybrydowymi", ponieważ składały się z różnych dźwięków pochodzących z różnych źródeł. W początkowych latach, te brzmienia były przechowywane jako kompleksowe zdarzenia na taśmach w Mellotronie, a później zostały wprowadzone do syntezatorów i jednostek samplujących. Do pewnego stopnia zachowaliśmy naszą filozofię; w naszym ostatnim albumie z 1994r. "Turn Of The Tides" są 52 brzmienia, które nie są na sprzedaż z żadnym modułem czy samplerem. Wadą tego gigantycznego poszukiwania dźwięków jest to, że byliśmy plagiatowani i samplowani bardziej niż jakikolwiek inny zespół - potrzebna by była armia prawników i lata aby ścigać wszystkie skradzione sample TD."

"Ogólnie mówiąc, czułem, że komputer i sampler są przecenionymi urządzeniami wyposażenia. One w rękach muzyka, który chce opowiedzieć jakąś historię, mogą być jedynie środkami pomagającymi zaoszczędzić czas, dla muzyka mogącego równie dobrze wyrazić ją na akustycznej gitarze czy fortepianie. Jeżeli potrzebujesz "przygody dźwiękowej" aby wprowadzić swoje pomysły w brzmienia, zestawy komputerowe są pożyteczną pomocą."

Chris "Sampling był bardzo ważnym punktem dla TD i przemysłu elektronicznego, zdecydowanie byliśmy zespołem, który pokazał temu przemysłowi, że muszą produkować samplery. W 1983r. udałem się do Mellotron'a i powiedziałem, że powinni stworzyć cyfrowy Mellotron, bez wady rozstrajania się, krótkich, szumiących taśm, i udałem się również do Tom'a Oberheim'a mówiąc mu "Musicie dołożyć twardy dysk i zrobić cyfrowy Mellotron". Oboje powiedzieli "Aaa, nie potrafisz tego zrobić". Miałem już zbudowane małe urządzenie zdolne przechować 100 milisekund dźwięku, który używałem jako elektroniczną perkusję. I wtedy wyszła perkusja Linn Drum i na całym świecie ludzie wiedzieli, że można zcyfryzować dźwięk. Napisałem nawet artykuł w magazynie Keyboard prowadząc kampanię na rzecz cyfrowego Mellotronu. Fairlight w końcu go zrobił, w bardzo kosztowny sposób, a Emu zrobił w bardzo tani sposób ale brzmiały one dość kiepsko. Dzisiaj mam maszynę z 250 samplowanymi głosami, 300 MB RAM i 3 GB dyskiem - taka zaszła rewolucja w ciągu zaledwie 8 lat !

"Wykonałem mnóstwo własnych projektów sekwencerów i kontrolerów. Nigdy nie wierzyłem, że sekwencer powinien być po kawałkiem cyfrowego notatnika nut - myślałem, może być interaktywnym narzędziem w rękach muzyka. Może być algorytmicznym kompozytorem, czymś za pomocą czegoś możesz naprawdę grać i tworzyć improwizowaną muzyką. Pracowałem ze Steinberg'iem i innymi firmami, jak Intelligent Music w San Francisco, którzy widzieli w sekwencerze nie tylko linearną nagrywarkę ale jako narzędzie do kreacji nowych brzmień. Pracowałem nad Cubase i nadal jestem beta testerem do dzisiejszego dnia. Ciągle rozmawiam ze Steinberg'iem. A więc tak, to prawda, że TD była odpowiedzialne za kilka sekwencerów. Również podkreślaliśmy jak ważne były filtry w syntezatorach. Przekonaliśmy Roland'aa i masę ludzi co do filtrów, ponieważ to były miejsca gdzie tak naprawdę rodziły się oscylatory. Dzisiaj samplery stają się dobrymi filtrami, chociaż są jeszcze firmy produkujące samplery wogóle bez filtrów, co jest straszne. Więc ciągle ich wzywam i trzepię ich po palcach za ten niedostatek."